Polish English French German Hebrew Italian Japanese Portuguese Russian Spanish

Rozmowa z Romanem Sasem, nominowanym przez gminę Bestwina do Nagrody Starosty Bielskiego im. ks. J. Londzina

22. 10. 17
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 526

J.Z. Romku, myślę, że mimo iż jest to poważna rozmowa z poważną osobą, mogę się tak do Ciebie zwracać z racji tego, że znamy się już przecież powyżej pięćdziesięciu lat?
Odp. Roman – Jurku, przyjaźń z Tobą i możliwość współpracowania jest ogromną przyjemnością. Niewiele jest osób z tak ogromnym zaangażowaniem w pracę społeczną jak Ty.

J.Z. Pracowałeś w kopalni, czy jesteś podobnego zdania co ja, że kopalnia kształtuje charaktery i wyzwala w wielu jej pracownikach potrzebę niesienia pomocy, społecznego i charytatywnego działania?
Odp. Roman – Ciężka, niebezpieczna praca zawsze kształtuje charakter i wyzwala takie zachowania.

J.Z. Mamy tego znakomite przykłady w naszym sołectwie, wielu sołtysów, że wymienię tylko tych z nieodległej przeszłości: Henryk Kołodziejczyk, Edward Jonkisz, Wiesław Pietraszko pracowało w kopalni… a w obecnej kadencji radnymi są Grzegorz Kołodziejczyk i Roman Pacyga, którzy również są emerytowanymi górnikami KWK Silesia.
Odp. Roman – Tak, zgadza się, obserwując i uczestnicząc w życiu naszego sołectwa te spostrzeżenia są jak najbardziej prawdziwe, biorąc choćby pod uwagę Zarząd Stowarzyszenia Wędkarskiego „Kaniowski Karp Królewski” i jego Komisję Rewizyjną, to na 22 osoby z kopalnią Silesia było i jest związanych 12 osób. A patrząc historycznie to założycielami Sekcji Wędkarskiej byli właśnie górnicy, pracownicy KWK Silesia.

J.Z. Czy w Twoim przypadku też to się sprawdza? A może jakieś inne czynniki zdecydowały o tym, że zostałeś społecznikiem?

Odp. Roman – Społecznik, to za dużo powiedziane. Myślę, że każdy z nas chciałby robić coś bezinteresownie dla innych, coś namacalnego, co pozostanie na dłużej, coś więcej niż tylko wspomnienia.

J.Z. Wiem, że byłeś członkiem Zarządu LKS Przełom Kaniów, jesteś prezesem Stowarzyszenia Wędkarskiego „Kaniowski Karp Królewski”. Z czym jeszcze związana jest Twoja praca społeczna, w jakich akcjach społecznych uczestniczyłeś?
Odp. Roman – Kilkanaście lat byłem członkiem Aeroklubu Bielskiego. W latach 70 i 80 były organizowane akcje wspierające dzieci i młodzież, w których miałem swój udzial. W okresie pracy zawodowej organizowaliśmy wsparcie dla osób i rodzin w trudnych sytuacjach rodzinnych.

J.Z. Od 2009 roku jesteś prezesem Stowarzyszenia Wędkarskiego „Kaniowski Karp Królewski”. Wcześniej była to Sekcja Wędkarska LKS Przełom Kaniów. Dlaczego dokonaliście takiej secesji?
Odp. Roman – Członkom Sekcji od dawna myśl o usamodzielnieniu się chodziła po głowie. Jej założyciele, jednakże chcieli jak najdłużej być częścią LKS – u, chociażby z tej racji, że byli również działaczami w Klubie, członkami jego Zarządu, no i LKS podał pomocną dłoń, kiedy założycieli Sekcji jej potrzebowali. Przemiany, jakie dokonały się w Polsce, a zwłaszcza członkostwo Polski w Unii Europejskiej stworzyło możliwości aplikowania o unijne środki, jako Sekcja nie mogliśmy tego robić, ponieważ nie mieliśmy osobowości prawnej, wszędzie i wszystko musiałby załatwiać Zarząd Klubu, a to niezmiernie utrudniałoby pozyskiwanie środków.

J.Z. Opowiedz proszę, w jakim stopniu Stowarzyszenie Wędkarskie wykorzystało te możliwości, jakie daje samodzielny byt?
Odp. Roman – pozyskaliśmy dla Stowarzyszenia 300 tys. zewnętrznych środków i jest to maksymalna kwota jaką mogło uzyskać Stowarzyszenie z Programu Operacyjnego „Rybactwo i Morze”. Pierwszym wnioskiem było aplikowanie o środki na budowę nowej Rybaczówki przy ul. Czechowickiej – uzyskaliśmy 150 tys. zł., na resztę wartości kosztorysu przekraczającej 300 tys. złotych złożyli się członkowie Stowarzyszenia. Na operację pn. „Zagospodarowanie terenu przy „Rybaczówce” w Kaniowie sposobem na rozwój funkcji turystyczno – rekreacyjnych obiektu i obszaru LSR” uzyskaliśmy około 34 tysięcy, na operację: „Promocja wędkarstwa jako formy turystyki na obszarze LSR poprzez organizowanie zawodów wędkarskich” pozyskaliśmy 25 tys. zł. I na ostatnie zadanie, zrealizowane przed paroma dniami: „Budowa pomostów wędkarskich jako obiektu promującego turystyczno - rekreacyjne walory wędkarstwa na obszarze LSR” – przeszło 90 tysięcy. Mamy jeszcze nowy, duży namiot, który wykorzystujemy w czasie zawodów wędkarskich i imprez plenerowych, członkowie Zarządu zostali wyposażenie w stroje organizacyjne.

J.Z. Jako również członek Stowarzyszenia wiem, że to nie wszystkie inwestycje, jakie Stowarzyszenie poczyniło w ostatnim okresie…
Odp. Roman – tak, składki naszych członków przeznaczone są nie tylko na zarybianie, ale w znacznej mierze na utrzymanie akwenów wędkarskich, a tego bez odpowiedniego sprzętu nie da się zrobić, dlatego też zakupiliśmy garaże, ciągnik Kubota z kosiarką, w ostatnich miesiącach, dzięki starostwu powiatowemu i Urzędowi Gminy w Bestwinie pozyskaliśmy przyczepkę wielofunkcyjną, mamy na stanie wiele kos i pilarek spalinowych, które na bieżąco są wykorzystywane do prac pielęgnacyjnych wokół akwenów. Bezpieczeństwo jest niemniej ważne, dlatego też założono alarm a teren wokół Rybaczówki, dzięki Urzędowi Gminy, ogrodzono.

J.Z. Budowa Rybaczówki, zagospodarowanie terenu wokół niej to skromnie licząc co najmniej 500 tysięcy. Czy uważasz, że są to dobrze wydane pieniądze?
Odp. Roman – odpowiedzią na to pytanie jest frekwencja wędkarzy, chcących załatwić swoje sprawy w każdy wtorek. Gdzie mieliby je załatwiać, gdyby nie było Rybaczówki? Gdzie byłby przechowywany sprzęt, jaki posiada Stowarzyszenie i wykorzystywany w każdym tygodniu do prac na łowiskach? Ponadto z pomieszczeń Rybaczówki korzystają także inne organizacje z terenu gminy, chociażby Rada Sołecka i Koło Gospodyń Wiejskich, dzieci szkolne uczestniczą w lekcjach pokazowych, odbywały się również wyjazdowe posiedzenia Komisji Rady Powiatu, konwent wójtów i burmistrzów, wizyta Rybackiej Lokalnej Grupy Działania ROZTOCZE, Fundacji Nie Widząc Przeszkód z Krakowa.

J.Z. Co jeszcze Stowarzyszenie pod Twoim kierownictwem robi dla społeczeństwa?
Odp. Roman - Co roku Stowarzyszenie organizuje od 5 do 8 zawodów wędkarskich z nagrodami dla członków Stowarzyszenia, dla dzieci z okazji Dnia Dziecka, czasem również „Na zakończenie wakacji” oraz stowarzyszeń spoza gminy Bestwina. Zawody wędkarskie to, jednakże nie jest jakiś priorytet, najważniejsza jest dbałość o środowisko naturalne, dlatego też organizujemy akcje sadzenia drzew, co roku przeprowadzamy co najmniej 6 akcji sprzątania terenów wokół akwenów wędkarskich, z których na co dzień korzystają dziesiątki, a w okresie wakacyjnym setki mieszkańców okolicznych miejscowości. Bierzemy udział w życiu lokalnej społeczności i samorządu gminnego biorąc udział w Dożynkach Gminnych, świątecznych akcjach zbiórki żywności, w imprezach o społecznym i charytatywnym charakterze.

J.Z. Chyba przemawia przez Ciebie skromność. Nic nie wspomniałeś o tym, że dzięki temu, iż Stowarzyszenie ma takie zaplecze i piękne tereny zielone dostępne dla wszystkich sołectwo Kaniów i gmina Bestwina są znane w całej Polsce.
Odp. Roman – nie sądziłem, że jest to takie istotne, ale faktem jest, że nad jednym z naszych akwenów odbyło się nagranie telewizyjnego programu kulinarnego emitowanego Canal+ „Co je Borowicz na Śląsku?”, ponadto kilka razy gościła telewizja regionalna TVP 3 propagując ochronę środowiska i działania, jakie w tym zakresie podejmuje Stowarzyszenie, a tym samym promując sołectwo Kaniów i gminę Bestwina. Nieskromnie i z lekkim przymrużeniem oka powiem, że Stowarzyszenie Wędkarskie „Kaniowski Karp Królewski” na pewno przyczyniło się do tego, że sołectwo Kaniów otrzymało tytuł „Najpiękniejsza wieś województwa śląskiego” w 2021 roku.

J.Z. Rok 2017 – jak go wspominasz? Z czym on Ci się kojarzy?
Odp. Roman – Każdy rok w naszej organizacji niósł za sobą wiele wydarzeń: smutnych i radosnych. Rzeczywiście w 2017 spotkało mnie miłe wydarzenie, uczestniczyłem wówczas w wielkiej gali w Filharmonii Śląskiej w Katowicach, gdzie odebrałem tytuł „Osobowość Roku’2017” powiatu bielskiego w Plebiscycie prowadzonym przez Dziennik Zachodni w kategorii działalność społeczna i charytatywna.

J.Z. Teraz mamy rok 2022 i nominację do nagrody im. księdza Józefa Londzina. Jak odbierasz to wyróżnienie?
Odp. Roman – nie ukrywam, że i w 2017 roku i obecnie jestem mile zdziwiony i zaskoczony takim wyróżnieniem. Mam świadomość, że w naszej gminie jest wiele osób, które zasługują w większym stopniu na takie wyróżnienie. Wskazanie mojej osoby do tej nagrody odbieram jako wyraz uznania dla całej grupy osób, z którą przyszło mi na przestrzeni ostatnich lat pracować. Nie tylko członków Stowarzyszenia, ale również władz gminy Bestwina, starostwa powiatowego w Bielsku Białej, Lokalnej Grupy Rybackiej „Bielska Kraina”. Ja jestem tylko ich przedstawicielem.

J.Z. Ale stało się, gmina Bestwina to właśnie Ciebie wytypowała w 2022 roku do tej nagrody.
Odp. Roman – Jest to dla mnie ogromny zaszczyt. Pojawienie się mojego nazwiska wśród typowanych z gminy Bestwina: doktora Franciszka Magii, Walerii Owczarz, Danuty Kubik, Władysława Kozieła, ks. Cezarego Dulki, Grzegorza Bobonia, czy też tych z naszego sołectwa: Karola Ryszki, Teresy Lewczak, Michała Kobieli, czy też Twojego, od kilkudziesięciu lat angażującego się w życie lokalnej społeczności, jest dla mnie tak wielkim zaskoczeniem, że nie bardzo umiem go skomentować.

J.Z. No tak… znów ta skromność. Abstrahując od wszystkiego. Nie było żadnych nagród, żadnych wyróżnień. W styczniu 2023 roku odbędą się wybory w Stowarzyszeniu Wędkarskim, któremu przewodzisz. Na dzisiaj jest to organizacja licząca prawie 400 osób. Raczej nie pomylę się mówiąc, że nie ma drugiej tak licznej i tak prężnie działającej organizacji w gminie Bestwina. Czy masz jakieś plany na rok 2023 i następne?
Odp. Roman: Rok 2023 kończy moją kolejną kadencję. To, jak funkcjonuje Stowarzyszenie, jak angażuje się w życie społeczne sołectwa, gminy, powiatu ocenią członkowie Stowarzyszenia na Walnym Zebraniu Sprawozdawczo – Wyborczym, które odbędzie się w styczniu. To oni w głosowaniu zdecydują o przyszłości. Ja z mojej strony zawsze zachęcam młodszych kolegów do wzięcia na swoje barki kierowania Stowarzyszeniem, wprowadzania nowych, odważnych pomysłów. Moim marzeniem jest tylko to, by jak najdłużej zachować od zniszczenia te piękne, zielone, dostępne dla wszystkich tereny.

J.Z. Dyplomatyczna odpowiedź … Pytałem o plany, a nie marzenia, ale rozumiem to. Odpowiedź na to pytanie padnie zapewne na wspomnianym Zebraniu, teraz nie chcesz jeszcze tych planów zdradzać, bo nie wierzę, że ich nie masz. Pozostaje mi tylko życzyć ich realizacji, bo akurat w to, że członkowie Stowarzyszenia powierzą Ci prezesurę na kolejną kadencję to wierzę. Dziękuję za rozmowę.
Odp. Roman: ja również dziękuję za rozmowę, ale najbardziej dziękuję za nominację, chociaż i tak to jeszcze do mnie nie dociera.

Wywiad przeprowadził Jerzy Zużałek

Do góry