Polish English French German Hebrew Italian Japanese Portuguese Russian Spanish

Człowiek z autorytetem - Horst Panic

08. 09. 17
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 8870
 Wielu działaczy sportowych zastanawia się co zrobić, aby przyciągnąć do klubów dzieci i młodzież i zarazić ich piłkarskim bakcylem. Jednym ze sposobów jest wykorzystanie sukcesów znanego sportowca. Tak było z tenisem, kiedy z powodzeniem walczył na kortach Wojciech Fibak, czy później, przy stole Andrzej Grubba. W ostatnich latach trochę więcej dzieci zainteresowało się, dzięki sukcesom Adama Małysz, skokami narciarskimi. Pewnie, gdybyśmy mieli tory Formuły 1, dzięki znakomitej postawie Roberta Kubicy, chętnych do zostania takim kierowcą byłoby bardzo dużo.
A co zrobić, żeby młodzież przyciągnąć do uprawiania najbardziej popularnej w dalszym ciągu piłki nożnej?

Reprezentacja Polski, mimo awansu po raz pierwszy w historii do finału Mistrzostw Europy, nie powala swoją grą, kluby także nie osiągają sukcesów w europejskich pucharach, a wśród zawodników, nawet tych występujących w zagranicznych klubach, brak jest wybitnej indywidualności. Wydaje się jednak, że w LKS Bestwina znaleziono sposób, aby na treningi przychodziło dużo dzieci. W tym przypadku ilość poszła również w jakość, bo trampkarze LKS Bestwina w jesiennej rundzie osiągają same zwycięstwa i wraz z LKS Czaniec prowadzą w tabeli rozgrywek. Mimo, że pozostałe gminne kluby mają problemy z zestawieniem jedenastek, zarówno w drużynach trampkarzy, jak i juniorów, problemów tych nie ma wśród trampkarzy LKS Bestwina. Jak to się stało?
Prezes Adam Tomala wpadł na doskonały sposób i zatrudnił szkoleniowca, który ma za sobą sukcesy jako zawodnik i jako trener w znanych klubach. Jest nim Horst Panic. Dziś to już 70 – letni człowiek, ale wielu, dużo młodszych, mogłoby mu pozazdrościć sylwetki , nienagannej techniki, a przede wszystkim autorytetu wśród dzieci i młodzieży, bo o to chyba dzisiaj najtrudniej.

Horst Panic urodził się 12 lipca 1938 roku w Bobrku. W piłkę zaczął grać tuż po wyzwoleniu w Zrywie Chorzów, z którym się związał do 1955 roku. Mimo wielu interesujących ofert dalszą karierę kontynuował w Bielawiance i występował w niej do 1965 r. W międzyczasie odbył zasadniczą służbę wojskową we wrocławskim Śląsku. W latach 1965 – 1970 reprezentował barwy Górnika Wałbrzych, będąc obok Kempego i Swobody podporą drużyny. Rozegrał w jego barwach około 70 meczów i strzelił 13 bramek (dane sprzed ostatniego sezonu w barwach Górnika).Po zawieszeniu butów na kołku zajął się szkoleniem, osiągając na tym polu spore sukcesy. Pod jego wodzą wałbrzyski Górnik uzyskał awans do ekstraklasy w sezonie 1982/83. W zorganizowanym województwie wałbrzyskim plebiscycie na najlepszego szkoleniowca 40 – lecia zajął w 1985 roku I miejsce. Od 1984 roku trenował I – ligowe Zagłębie Sosnowiec. Z innych znanych klubów, w których pracował należy jeszcze wymienić Zagłębie Lubin, Zagłębie Wałbrzych, Vartę Namysłów, Polonię Świdnica, Chrobry Głogów, Lechię Gdańsk.
A teraz na pewno kontrowersyjny komentarz, a może nawet propozycja. Pytanie tylko, czy moja propozycja ma choćby minimalne szanse na realizację patrząc na nasze skonfliktowane środowisko piłkarskie? Ale do rzeczy....warto zastanowić się, czy nie wykorzystać  autorytetu Horsta Panica i powierzyć mu szkolenie wszystkich dzieci z naszej gminy? Czy faktycznie w Dankowicach, Zabrzegu, Podbeskidziu mają większe możliwości zdobywania piłkarskich ostróg? Czy nie warto, dzięki takiemu trenerowi, zatrzymać ich w naszej gminie? A może wtedy sytuacja się odwróci i zamiast uciekać do okolicznych klubów dzieci zaczną przyjeżdżać na treningi do nas? A może warto również zachęcić trenerów, czy też instruktorów naszych gminnych oraz okolicznych klubów, aby przyjeżdżali poobserwować pracę trenera Panica?  Na pewno takie obserwacje mogą być bardzo cenne.
Gdyby mój pomysł zyskał akceptację można się zastanowić w jaki sposób go zrealizować. Można to uczynić co najmniej na dwa sposoby. Jeden to szkolenie centralne, w jednym miejscu, z wyselekcjonowaniem spośród najlepszych zawodników jednej, najsilniejszej drużyny, a z pozostałych zawodników utworzenie jeszcze innych drużyn. Takie rozwiązanie pozwoliłoby na większą konkurencję wśród zawodników i działałoby na nich mobilizująco. Do ustalenia pozostaje nazwa drużyny i klub, w jakim będą grać po zakończeniu wieku trampkarza, czy też juniora, gdyby tak stworzona drużyna kontynuowała grę w kolejnych latach w starszej grupie.
Drugi wariant to szkolenie satelitarne, czyli w każdym klubie osobno. To jednak ma swoje wady, ponieważ trener musi uczestniczyć w meczach swojej drużyny, a to byłoby niemożliwe.
Oczekuję na komentarze. Mam nadzieję ,że będą one konstruktywne, dążące do wypracowania sposobu osiągnięcia większego zainteresowania sportem, a zwłaszcza piłką nożną wśród dzieci i młodzieży naszej gminy.

Do góry