Trudne wyzwanie mieli piłkarze z Bestwinki w Pszczynie i podołać mu nie zdołali, gdy spojrzymy na sam wynik.– Pierwsze, co w ocenie dzisiejszego spotkania należy stwierdzić, to uznanie dla rywala. To zespół, który lubi grać w piłkę. Jest ich więcej w naszej lidze, ale oprócz tego piłkarze Iskry robią to na pewno z planem, fajnie taktycznie i trzeba to docenić, bo wygrali dziś zasłużenie – mówi Marcin Sztorc, szkoleniowiec zespołu z Bestwinki, dodając:
– Jak się jedzie na taki mecz to, by sięgnąć w nim po punkty trzeba zagrać najlepiej, a nam się to nie udało, bo bez wątpienia przy tej dyspozycji gospodarzy i naszej nie mieliśmy szans. Swoich momentów, bo i takie były, nie przełożyliśmy na nic dla siebie pozytywnego.Jeszcze do 30. minuty spotkania przebiegało z przewagą Iskry w posiadaniu piłki, lecz nic z tego za bardzo nie wynikało. Nie było też klarownych sytuacji po stronie lidera „okręgówki”. Ale gdy już worek z bramkami się rozwiązał, to na dobre. Przy stanie 2:0 dla Iskry, przyjezdni wypracowali sobie okazje, by do meczu powrócić. Z kąta zbyt słabo uderzył Vadym Matvieienko, a przy stałym fragmencie wszystkie próby następująco po sobie były blokowane. Na domiar złego w kontrze Pszczynianie podwyższyli zaliczkę na półmetku.
Postawy w drugiej odsłonie piłkarze KS Bestwinka wstydzić się nie muszą. Reakcja po wyjściu z szatni była właściwa i znów wydawało się, że zmniejszenie strat może w istocie nastąpić. Z bliska główkował tuż obok słupka Kamil Kucharczyk, drogi do celu nie znalazła także finalizacja Rafała Adamczyka na 3. metrze. I w tym przypadku miejscowi odpowiadali, jak na topowy zespół ligi przystało. W kontrze strzelili gola numer 4., a następny – choć z rzutu karnego, którego podyktowanie było nieszczególnie odpowiednie – ustalił rezultat na 5:0.
Iskra Pszczyna - KS Bestwinka 5:0
KS Bestwinka: Sładczyk – Miroski, Kucharczyk, Tomala (72' Wydmański), Kołodziej (77' Lach), Lisewski, Kania, Kosmaty (82' Sajdak), Przewoźnik, Matvieinko (58' Kowalski), Adamczyk