
Ekipa z Bestwinki zanotowała świetną końcówkę, w której zdobyła dwie bramki. Nie wystarczyło to jednak, aby wywieźć z terenu Zetki Tychy trzy punkty.
- Początek meczu wskazywał, że nieźle weszliśmy w to spotkanie. Mieliśmy dobrą okazję. Później coś się zacięło, byliśmy drużyną bezpłciową, a rywal przejął inicjatywę. Ogólnie to nie był nasz dobry mecz, zabrakło nam werwy - ocenia
Marcin Sztorc, trener KS-u Bestwinka.
Początkowe minuty dawały gościom nadzieję na korzystny rezultat. Już w 10. minucie klarowną okazję miał
Vadym Matvieienko, jednak nie udało się otworzyć wyniku. Z czasem inicjatywę przejął ZET Tychy, który w 30. minucie objął prowadzenie. Kajetan Rutkowski skutecznie zamknął dośrodkowanie, kierując piłkę głową do siatki z ósmego metra. Tuż przed przerwą gospodarze podwyższyli prowadzenie. W 41. minucie wysoki pressing "Zetki" przyniósł efekt w postaci błędu przyjezdnych. Po niedokładnym podaniu bramkarza piłkę przejął Piotr Fortuna i wykorzystał prezent od rywali.
Po zmianie stron
KS Bestwinka próbował wrócić do gry. Przy stanie 0:2 dobrą okazję miał
Wojciech Lisewski, który uderzył z około 16 metrów, ale piłka minęła bramkę. Goście szukali kontaktowego trafienia, jednak w 79. minucie znaleźli się w jeszcze trudniejszym położeniu. Po dośrodkowaniu na krótki słupek Kacper Szczurek skutecznie uderzył głową.