Drużyna z Bestwinki prowadziła 3:0 w starciu z "trójką" Podbeskidzia. To jednak nie wystarczyło, aby cieszyć się z wygranej w końcowym rozrachunku... Jeszcze do przerwy wszystko wskazywało na pewne zwycięstwo KS-u Bestwinka. Gospodarze prowadzili z Podbeskidziem III Bielsko-Biała 3:0, jednak po zmianie stron całkowicie oddali inicjatywę rywalom. Efekt? Cztery stracone gole i bolesna porażka 3:4 na zakończenie rundy.
- Wypada przeprosić kibiców za drugą połowę. Przestaliśmy grać. Tak się prezentując, można stracić nawet trzybramkowe prowadzenie. To rysa na szkle, bo dobrą rundę skończyliśmy w ten sposób - powiedział po meczu trener KS-u, Marcin Sztorc.
Pierwsza połowa należała do gospodarzy. W 24. minucie wynik otworzył Rafał Adamczyk, który otrzymał piłkę przed polem karnym, przełożył obrońcę i kapitalnym strzałem w długi róg umieścił futbolówkę w okienku bramki. Zaledwie 2. minuty później było już 2:0. Mikołaj Kowalski wymienił szybkie podanie z Adamczykiem, a następnie z ostrego kąta precyzyjnie uderzył po długim słupku. Tuż przed przerwą gospodarze wykorzystali kolejne potknięcie rywali. Nieporozumienie między obrońcą a bramkarzem Podbeskidzia wykorzystał Grzegorz Sztorc, podwyższając prowadzenie na 3:0.