W ostatnich dniach Śląski Związek Piłki Nożnej oficjalnie poinformował o werdykcie meczu JUW-e - LKS II Goczałkowice, który zadecydował o spadku LKS-u Bestwina. Jakie nastroje po tym zdarzeniu panują wewnątrz klubu? Jak kreśli się najbliższa przyszłość? M.in. o tym rozmawiamy z Marcinem Stefanowiczem, trenerem drużyny z Bestwiny. SportoweBeskidy.pl: 11 lipca dowiedzieliście się, że spadliście do A-klasy. Czy długo trwająca weryfikacja meczu JUW-e – LKS II Goczałkowice mocno wpłynęła na Wasz plan przygotowań i potencjalne transfery?
Marcin Stefanowicz: Zdecydowanie tak. Od momentu, kiedy dowiedzieliśmy się o weryfikacji, sytuacja była zawieszona, co sprawiło, że część zawodników nie chciała tak długo czekać i zdecydowała się na zmianę klubu. Nie ukrywajmy – wpłynęło to negatywnie na nastroje niektórych osób. Cała ta niepewność znacząco zaburzyła nasze przygotowania.
SportoweBeskidy.pl: Jakie emocje panowały w klubie po ogłoszeniu ostatecznego werdyktu?
M.S.: Zacznijmy od początku. Zakończyliśmy sezon porażką, ale mimo wszystko każdy udał się na urlop z poczuciem, że zostajemy w lidze okręgowej. I nagle, kilka dni później, spadła na nas ta wiadomość – ogromne zaskoczenie. Sam werdykt był niespodziewany. Mimo to podchodzimy do nowego sezonu bojowo – chcemy zagrać tak, by jak najszybciej wrócić do "okręgówki". Czy się uda – czas pokaże.
SportoweBeskidy.pl: Z drugiej strony, do utrzymania zabrakło Wam zaledwie jednego punktu. W rundzie wiosennej było kilka meczów, które mogliście rozstrzygnąć na swoją korzyść.