Drukuj

Siedem dekad wspólnego życia Leontyny i Bronisława Medoniów z Bestwiny

26. 10. 16
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 87
W Bestwinie, w gronie rodziny i w obecności przedstawicieli Urzędu Gminy, świętowano niezwykły jubileusz – 70. rocznicę ślubu Leontyny i Bronisława Medoniów – „Kamienne Gody”. Ostatnia taka rocznica miała miejsce w 2010 r.  Historia tego małżeństwa jest wspaniałym przykładem wytrwałości i głębokich więzi, silniejszych od wszelkich życiowych przeciwności. Wójt Gminy Bestwina Grzegorz Boboń wraz z kierownik USC Barbarą Małysz-Zbijowską w sam dzień rocznicy, 15 października, udali się do domu państwa Medoniów by wręczyć list gratulacyjny, kwiaty i wspaniały tort z dekoracją stworzoną na podstawie zdjęcia pary z czasów młodości.
Państwo Medoniowie mieszkają w Bestwinie od początku lat 70. – meldunek datowany jest na 1971 rok. Pochodzą z Kraśnika (Leontyna) oraz z Marcyporęby (Bronisław), a związek małżeński zawarli właśnie w Kraśniku. Pan Bronisław wspominał, że zawodowo związany był z Porębą koło Pszczyny, gdzie pracował jako kowal – złota rączka. W tamtych czasach zawód ten wymagał wszechstronności – od kucia, przez spawanie, po naprawy sprzętu rolniczego. Jak sam mówił, „trzeba było wszystko umieć”, a praca nie kończyła się w zakładzie. Często trzeba było pracować w polu.

Rozmowa z jubilatami szybko zeszła na temat dawnych czasów. Małżonkowie wspominali, jak kiedyś większość rzeczy robiono w gospodarstwie domowym samodzielnie – od napraw motocykla czy „malucha”, aż po codzienne obowiązki. Budowa domu wyglądała zupełnie inaczej niż dziś: beton mieszano w betoniarce, wiadra z zaprawą wyciągano na sznurach, a pustaki żużlowe czy płyty chodnikowe często robiono we własnym zakresie. Pan Bronisław opowiadał o dzieciństwie na wsi: jako najstarszy z rodzeństwa musiał opiekować się młodszymi, paść krowy, zbierać siano. Rodzina żyła z tego, co sama wyprodukowała – chleb pieczono w domu, cukier robiono z buraków, a do sklepu chodzono głównie po naftę (prądu nie było) czy zapałki. Jajka wymieniano na potrzebne towary.
Jubilaci mają liczną rodzinę – dzieci, wnuki i prawnuki. To powód do szczególnej radości i dumy. W rozmowie pojawiały się też refleksje o zmianach, jakie zaszły w społeczeństwie. Kiedyś sąsiedzi przychodzili na kawę, pomagali przy budowie, a wesela i imieniny integrowały całą wieś. Dziś – jak zauważali rozmówcy – coraz częściej ludzie zamykają się w czterech ścianach, a telefony i internet zabierają czas, który kiedyś poświęcano na rozmowy i wspólne życie.
Przedstawiciele gminy Bestwina podkreślali, jak ważne jest docenianie seniorów. To oni budowali tę gminę i tworzyli jej historię. 
Państwa dom przez dziesięciolecia był fundamentem, na którym zbudowano rodzinę, a całe wspólne życie stało się żywą lekcją patriotyzmu lokalnego, mądrości i człowieczeństwa. To zaszczyt dla naszej społeczności, że wśród nas żyją osoby o tak pięknej i nienaruszalnej karcie biograficznej. W tym wyjątkowym dniu składam Wam najgłębsze wyrazy uznania i wdzięczności. Niech Wasza wspólna droga nadal opromienia dni Waszych najbliższych, a zdrowie, spokój i ludzka życzliwość towarzyszą Wam na każdym kroku – napisał wójt Grzegorz Boboń.