Na czterech meczach zakończyła się passa zwycięstw KS-u Bestwinka. Ekipa Marcina Sztorca musiała uznać wyższość Fortuny Wyry. - Zagraliśmy z mocną, fizyczną drużyną. Jak zawsze mówię, że w Bestwince są fajne mecze dla oka kibica, tak tu nie mogę tego powiedzieć. Mało było polotu, za to dużo walki i twardych starć. Fortuna, jak objęła prowadzenie, nie pozwalała nam za wiele. Rywal postawił ciężkie warunki, ciężko było o sytuacje. Zabrakło kilku elementów, aby odwrócić losy tego spotkania - podsumował Marcin Sztorc, trener KS-u.
Gospodarze rozpoczęli mecz od mocnego akcentu i w 13. minucie objęli prowadzenie, w swoim stylu. Kopiuj-wklej scenariusz z poprzednich meczów - Maciej Kosmaty posłał piłkę w pole karne, a dośrodkowanie na gola uderzeniem głową zamienił Grzegorz Sztorc. Fortuna nie zamierzała jednak składać broni i jeszcze przed przerwą doprowadziła do wyrównania. W 30. minucie po rzucie rożnym goście skutecznie zamknęli akcję na dalszym słupku, również wykorzystując grę głową. Do przerwy więcej bramek już nie padło.
Po zmianie stron Fortuna Wyry poszła za ciosem. W 62. minucie przyjezdni zdobyli drugą bramkę, tym razem bezpośrednio z rzutu wolnego i po raz pierwszy tego dnia znaleźli się na prowadzeniu, którego nie oddali do końca spotkania. Drużyna z Bestwinki próbowała odpowiedzieć. W końcówce spotkania Tomasz Sajdak dwukrotnie znalazł się w dogodnej sytuacji do wyrównania, ale żadnej z tych okazji nie udało się wykorzystać i gospodarze musieli pogodzić się z pierwszą porażką po serii czterech zwycięstw.
KS Bestwinka - Fortuna Wyry 1:2
KS Bestwinka: Sładczyk - Miroski, Kucharczyk, Tomala, Kołodziej, Wydmański (65’ Łuszczak), Kania, Kosmaty, Przewoźnik (80’ Fluder), Matvieienko (43’ Sajdak), Sztorc