Ekipa z Bestwinki, na boisku ze sztuczną nawierzchnią w Czechowicach-Dziedzicach, rywalizowała wczoraj z JUW-e Jaroszowice. - Oczekiwania przed meczem były inne. Mieliśmy okazję zrobić ruch w tabeli do góry. Pierwsza połowa była jednak bardzo słaba w naszym wykonaniu. Mieliśmy problem z wymianą kilku podań i pozostaje przeprosić tylko kibiców za taką postawę. Druga była już znacznie lepsza w naszym wykonaniu i za to szacunek dla drużyny, że potrafili się podnieść - przyznał trener KS-u, Marcin Sztorc.
Pierwsza część spotkania przebiegała wyraźnie pod dyktando przyjezdnych. Zespół z Bestwinki miał spore problemy z konstruowaniem akcji i praktycznie nie zagroził bramce rywala. JUW-e wykorzystało swoją przewagę w 30. minucie, gdy po przechwycie w środkowej strefie boiska goście wyprowadzili szybki atak od okolic 45. metra. Akcja zakończyła się sytuacją sam na sam, którą na bramkę zamienił Bartosz Hornik.
Po zmianie stron obraz gry uległ wyraźnej zmianie. KS ruszył do ataku i coraz częściej gościł pod polem karnym JUW-e, choć przez długi czas brakowało klarownych okazji. W końcu jednak napór gospodarzy przyniósł efekt. W 82. minucie Rafał Adamczyk popisał się efektownym uderzeniem z woleja z około 25 metrów, doprowadzając do wyrównania.
Gospodarze nie zamierzali na tym poprzestawać i w końcówce ruszyli po pełną pulę. Blisko szczęścia był Wojciech Lisewski, który po wycofaniu piłki na 12. metr uderzył nad poprzeczką. Jeszcze bliżej był Konrad Łuszczak, trafiając w słupek. W doliczonym czasie gry szansę na bohatera meczu miał ponownie Adamczyk, jednak po podaniu Mikołaja Kowalskiego jego strzał minął bramkę i mecz zakończył się remisem.
KS Bestwinka - JUW-e Jaroszowice 1:1
KS Bestwinka: Chmielniak - Miroski (80’ Lach), Kucharczyk, Tomala (73’ Sawicki), Francuz (73’ Fluder), Lisewski, Kosmaty, Willmann (57’ Kowalski), Łuszczak, Przewoźnik, Adamczyk