Drukuj

LKS Bestwina .... Do trzech razy sztuka

22. 08. 24
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 351
Jakoś umknęło mi, że liga okręgowa rozgrywa dzisiaj swoją kolejkę, więc nie było żadnej zapowiedzi :-(.
Dla notujących porażki na wstępie sezonu piłkarzy z Bestwiny środowe starcie z Czarnymi Jaworze było okazją na przełamanie.
Mecz w Bestwinie miał kilka ważnych momentów, które przesądziły o tym, że z punktami goście nie zdołali wyjechać. I to pomimo faktu, iż w 10. minucie za sprawą strzału Damiana Ścibora z okolic „16” i rykoszetu ponad bezradnym Adrianem Sładczykiem szybko zdobyli przewagę. Po równo pół godzinie zaliczka Czarnych mogła ulec podwojeniu, ale były piłkarz LKS-u Bestwina Artur Sawicki wcelował w poprzeczkę. „Połówkę” pod dyktando gości zwieńczyła „setka” Ścibora, który przegrał pojedynek z golkiperem. To właśnie zdarzenie, na które warto szczególnie uwagę skierować, wszak w poprzednich meczach ligowych bestwinianie otrzymywali dotkliwe ciosy do szatni. – Otwarcie trzeba przyznać, że nie była to dobra połowa w naszym wykonaniu. Powiedziałem jednak w szatni chłopakom, że idealna sytuacja rywala z 45. minuty to moment przełomowy meczu – komentuje Sebastian Gruszfeld, szkoleniowiec gospodarzy.
Gdy drużyny zamieniły się stronami role z poprzedniej części odmieniły się diametralnie. W 52. minucie Patryk Wentland dorzucił piłkę z rzutu rożnego do Jakuba Krawczyka, który głową wykorzystał swoje predyspozycje fizyczne. Odpowiedzią jaworzan mogła być sytuacja z 60. minuty. Sawicki mijał w polu karnym Sładczyka, a starcie arbiter potraktował jako „symulkę” napastnika. W 65. minucie było już 2:1 dla LKS-u. Po kolejnym kornerze strzał w poprzeczkę oddał Mateusz Droździk, a do futbolówki odbitej najwyżej wyskoczył nie kto inny, jak Krawczyk. Inna sprawa, że kosztowny błąd komunikacji przy owym zdarzeniu popełnili Dominik Chmiel i Tomasz Gandzel. Losów spotkania goście z Jaworza nie potrafili już odwrócić. W 70. minucie nadziali się na szybki wypad miejscowych, z podania Michała Motyki po ziemi skorzystał Bartosz Adamowicz, który mimo asysty defensora Czarnych podwyższył prowadzenie i zapewnił zespołowi z Bestwiny premierowe punkty w bieżących rozgrywkach „okręgówki”.
– Dużo lepiej wypadliśmy taktycznie w ofensywie po pauzie, było też w naszych poczynaniach „serducho” i zaangażowanie. Wyglądało to całkiem obiecująco – cieszy się trener Gruszfeld, którego nastroju nie podzielał prowadzący Czarnych Krzysztof Dybczyński: – Wyjechaliśmy z Bestwiny ze sporym niedosytem. Zawsze grało się nam tu ciężko w przeszłości, ale dziś wyjątkowo przeciwnik był „do ugryzienia” – ocenił.
LKS Bestwina - GKS Czarni Jaworze 3:1
LKS: Bestwina: Sładczyk – Mielnikiewicz, Miroski, Krawczyk, Kacprzak, Kosmaty (80' Nowak), Droździk, Wentland, Motyka, D. Gacek (88' Radwański), Adamowicz (75' Wilczek)
Źródło: www.sportowebeskidy.pl